wtorek, 28 sierpnia 2012

O rozwoju mediacji




Jakieś 30 lat temu, kiedy to mediacja zaczynała torować sobie drogę jako alternatywa dla postępowań sądowych w USA, środowisko prawnicze stawiało twardy opór, co przejawiało się w próbach dyskredytowania nowych rozwiązań no i oczywiście braku sięgania po nie. Jak nietrudno się domyślić, na ten stan rzeczy złożyło się kilka czynników. Jako najważniejsze spośród nich można wskazać: jako pierwszy - obawa przed utratą zleceń, jako drugi - obawa przed nieznanym, jako trzeci - obawa przed tym, jaki rezultat dla klientów przyniosą te nowe rozwiązania.

Po pewnym czasie okazało się, że wszystkie te obawy były na wyrost, ponieważ: 1/ nawet jeśli sprawa trafiała do mediacji, klienci w dalszym ciągu byli zainteresowani korzystaniem z usług prawników (tyle, że ich rola siłą rzeczy była już inna i należało się do niej przygotować), 2/ okazało się, że mediacja (na początku przez niektórych mylona z medytacją) jest procedurą, która daje się ująć w pewne ramy i opisać, 3/ mediacja zaczęła przynosić zaskakujące rezultaty.

W ciągu tych 30 lat, które minęły, nie słychać było o przypadkach masowego upadania kancelarii prawnych w wyniku pojawienia się mediacji. Prawnicy dość szybko nauczyli się korzystać z usług zawodowych mediatorów, dostosowali się do pełnienia nowej roli (prawnika w mediacji), co należało potraktować raczej w kategorii wykształcenia się nowej usługi w ofercie kancelarii.

Prawnicy, którzy przy okazji prowadzenia sprawy swojego klienta uczestniczyli w mediacji, zauważyli również, że wcale nie musi to oznaczać dla nich utraty (zmniejszenia) wynagrodzenia - klient płacił wynagrodzenie za wsparcie prawne w mediacji (na wszystkich etapach - tj. przed, w trakcie i po), co biorąc pod uwagę szybkość tego postępowania (w odróżnieniu od ciągnących się przeważnie latami procesami sądowymi) oznaczało porównywalne (jeśli nie korzystniejsze - w przeliczeniu na miesiąc) wynagrodzenie.

To, co około 30 lat temu obserwować można było w USA, obserwujemy obecnie w Polsce. Świadomość społeczeństwa i wykorzystanie mediacji jako alternatywy dla postępowania sądowego rośnie z roku na rok, jednak cały czas jest jeszcze na dość niskim poziomie. Dotyczy to w równym stopniu prawników (pełnomocników, sędziów), jak i reszty społeczeństwa. Czynniki, które sprawiają, że popularność mediacji w środowisku prawniczym jest niewielka są także podobne do tych, które występowały w USA. Warto jednak zauważyć, iż brak jest jakichś konkretnych uwarunkowań, które miałyby spowodować, że idea mediacji miałaby się na gruncie polskim nie rozwinąć do tego stopnia, jak to ma miejsce w USA, czy chociażby już obecnie na zachodzie Europy. Oczywiście można znaleźć głosy powątpiewania, jednak moim zdaniem wynika to bardziej ze zniecierpliwienia autorów tych wypowiedzi niż rzeczywistych przeszkód na drodze do rozwoju mediacji w polskich realiach. Dość zauważyć, że gdzie indziej też nie stało się to z dnia na dzień, lecz potrzeba było wielu lat.

Rozwojowi mediacji sprzyjają jeszcze inne czynniki, a w szczególności coraz częstsze poszukiwanie oszczędności przez klientów (którzy sami zaczynają sięgać po alternatywne metody rozwiązywania sporów), jak i ich oczekiwania w stosunku do prawników, na co zwraca się obecnie uwagę w międzynarodowym środowisku prawniczym (klienci coraz rzadziej przychodzą po poradę prawną a coraz częściej oczekują wartości dodanej, do wytworzenia której mediacja prowadzi).



cc photo by Gianluca Bertoncelli Photography via flickr


Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...