środa, 31 października 2012

Propozycja mediacji jako wyraz słabości. Mit czy prawda?



Propozycja skierowania sprawy do mediacji przez część prawników interpretowana jest jako wyraz słabości drugiej strony. Dotyczy to przede wszystkim prawników, którzy dotąd nie mieli okazji korzystać z mediacji, ponieważ wśród tych, którzy z niej korzystali taka obawa nie występuje. 

W tych dwóch początkowych zdaniach niniejszego wpisu ukryta jest odpowiedź na pytanie, dlaczego prawnicy postrzegają propozycję skierowania sprawy do mediacji jako słabość tego, kto taką propozycję składa. Dlatego, że nie wiedzą czym jest mediacja i co dzieje się w mediacji. Większość z nich, zanim dowie się czegoś więcej na temat mediacji, bądź (co jeszcze lepsze) sama doświadczy mediacji, gotowa jest postawić znak równości pomiędzy słowem mediacja a ugoda. I tu dochodzimy do sedna problemu. Zgodnie z art. 917 kodeksu cywilnego "przez ugodę strony czynią sobie wzajemne ustępstwa w zakresie istniejącego między nimi stosunku prawnego w tym celu, aby uchylić niepewność co do roszczeń wynikających z tego stosunku lub zapewnić ich wykonanie albo by uchylić spór istniejący lub mogący powstać.".

Jak widać, w kodeksowej definicji ugody, uchylenie niepewności co do roszczeń wynikających z danego stosunku prawnego pojawia się na pierwszym miejscu. Nic dziwnego zatem, że propozycja wszczęcia mediacji w świadomości wielu prawników (dla których jej synonimem jest ugoda) funkcjonuje jako coś, co oznacza słabość argumentacji a więc i niepewność roszczeń.

O tym jakie są różnice pomiędzy ugodą (w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego) a porozumieniem zawieranym w wyniku przeprowadzenia mediacji pisaliśmy niedawno na blogu. Przede wszystkim w mediacji możliwe jest wytworzenie nowej wartości, poprzez dotarcie do interesów stron możliwe jest ich zaspokojenie w inny sposób niż jedynie poprzez zwykły podział przedmiotu sporu (najczęściej kwoty pieniężnej), możliwe i częste są rozwiązania o wiele bardziej kreatywne - coś, co w przypadku ugody, w jej najbardziej powszechnym rozumieniu, jest osiągalne jedynie wyjątkowo (jeśli w ogóle).

Dlaczego zatem większa świadomość tego, czym jest mediacja, jaki jest jej przebieg i do jakich rozwiązań prowadzi, powoduje, że u prawników znikają obawy związane z jej proponowaniem drugiej stronie? Dlatego, że wśród świadomych prawników ta obawa zostaje zastąpiona innym zestawem skojarzeń. Dla prawnika, który wie, czym jest, a czym nie jest mediacja, otrzymanie od prawnika drugiej strony propozycji przeprowadzenia mediacji jest równoznaczne z odebraniem od niego/niej następujących komunikatów:

  • mnie jako prawnikowi zależy na tym, aby mój klient był zadowolony z usług, które świadczę na jego rzecz, dlatego chcę aby otrzymał najlepsze rozwiązanie z możliwych
  • mojemu klientowi zależy na relacji z twoim klientem, chce dalej ją podtrzymywać
  • mój klient w dalszym ciągu widzi w twoim kliencie partnera do rozmów
  • mój klient zamierza wysłuchać twojego klienta (skoro zdaje sobie sprawę z tego, czym jest mediacja i godzi się na nią, to tak właśnie jest)  
  • mój klient szanuje twojego klienta (zdaje sobie sprawę i akceptuje, że on też może mieć swoje racje, powody itd.)
  • mój klient ceni czas i pieniądze 
  • mój klient ceni czas i pieniądze drugiej strony
  • mojemu klientowi zależy na rozwiązaniu problemu, a nie na ustalaniu, kto ma rację i w jakim ułamku
  • mój klient wychodzi z założenia, że konflikt nie musi oznaczać bezwzględnej walki a może przynieść jeszcze korzyść obu stronom
  • ja jako prawnik czuję się pewnie w mediacji i chętnie przystąpię do rozmów.

Czasami mówi się, że sposobami na wyeliminowanie opisanej tu obawy związanej z proponowaniem mediacji mogą być: klauzula umowna o mediacji na wypadek sporu albo powołanie się na to, że inicjatywa przeprowadzenia mediacji nie pochodzi od żadnej ze stron (ktoś ją podsunął).
Dla mnie obydwa powyższe przykłady to jedynie wymówki, dlaczego sięgam po mediację w konkretnym przypadku i skuteczność takiej wymówki odnosi się też tylko do tego konkretnego przypadku - jeśli z jakichś przyczyn później nie będę uczestniczył w mediacji jako pełnomocnik i nie dowiem się, na czym ona polega, to ta sama obawa pojawi się znowu przy innej sprawie. Prawdziwym kluczem do pozbycia się wskazanej na wstępie obawy również na przyszłość w dalszym ciągu będzie poznanie istoty mediacji, co nie stanie się wyłącznie poprzez powołanie się np. na klauzulę umowną.

cc image by Aidan Jones via flickr


Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

środa, 24 października 2012

Innowacyjny prawnik wybiera mediację


W tegorocznym dodatku do miesięcznika „Forbes” pt. „Prawo dla przedsiębiorcy” (w lipcu 2012) znalazł się artykuł wskazujący 10 przyszłościowych trendów rynku prawnego. Kancelarie i prawnicy, którzy wpasowują się w nie zyskują według autorów miano „innowacyjnych”. Warto się temu przyjrzeć, gdyż aż 3 z nich bezpośrednio wpływają na potencjalne zwiększenie zainteresowania mediacją. Są to:

  • biznesowe podejście klientów,
  • prawnik jako ekspert i doradca strategiczny,
  • jasny i czytelny przekaz dla klienta.


Biznesowe podejście klientów do obsługi prawnej oznacza rychły zmierzch dotychczas popularnych form wynagradzania prawników. Stawki godzinowe, jako nie uwzględniające wielu aspektów konkretnej sprawy, wypierane są przez rozmaite modele wynagrodzenia ryczałtowego. Klienci chcą nie tylko kontrolować koszty rzeczywiste, ale też koszty alternatywne. Czasy tzw. „kryzysu ekonomicznego” sprawiły, że są oni nie tylko bardziej świadomi swoich praw, ale baczniej przyglądają się działaniom profesjonalistów. Dlatego właśnie coraz częściej wynagrodzenie lub jego element uzależnione są od rezultatu. Połączenie tego trendu z możliwością szybkiego zawierania elastycznych porozumień zrealizuje w pełni interes przedsiębiorców.

Na naszych oczach mija era prawnika-batalisty, który wytrwale i przez wszystkie instancje walczył z przeciwnikami na arenie sal sądowych. Przyszłość, szczególnie w biznesie, należy do prawników-ekspertów, którzy potrafią połączyć elementy prawa i ekonomii. Dzięki nim klient otrzymuje praktyczne rozwiązanie danego problemu, a nie wysoce abstrakcyjną opinię na temat samego prawa. Dzisiaj prawnik nie jest już najemnym rycerzem, angażowanym w chwili wybuchu wojny. Dziś powinien być strategiem, zaangażowanym od początku danego przedsięwzięcia, którego rady mają przede wszystkim do wojny nie dopuścić. Biegli w tej sztuce wiedzą także, że nie należy pozbawiać klienta wpływu na bieg sprawy i pozostawić mu podejmowanie kluczowe decyzje. Klient zawsze doceni partnerską relację.

Nawet najlepsza porada prawna jest niewiele warta, jeżeli jej adresat nie potrafi jej odczytać lub zastosować. Umiejętność zrozumiałego przedstawienia przez prawnika analizy prawnej i osadzenie jej w biznesowym kontekście nie jest żadną nowością, jednak już nie wystarcza. Innowacyjny prawnik powinien zaoferować swojemu klientowi prostsze, choć równie skuteczne jak proces sądowy rozwiązanie. Rozwiązaniem takim jest przede wszystkim mediacja.

Proponując mediację prawnik udowadnia, że stawia interes klienta na pierwszym miejscu i dba o jego finanse oraz czas. Stawia siebie w roli strategicznego doradcy, który wie, że długoterminowe relacje biznesowe jego klienta warte są ocalenia. Pozwala klientowi aktywnie wpływać na losy jego biznesu, czuwając nad całością projektu. Postępując w ten sposób realizuje interesy klienta, a jednocześnie inwestuje w relacje z nim. Innowacyjny prawnik z całą pewnością wybiera mediację.

Jakie przewidujemy trendy na rynku prawnym w nadchodzącym roku? O tym przeczytać można tutaj.


cc photo by OnlyByGrace via flickr

Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze:  Michał Ryszard Wysocki - stały mediator sądowy, asesor notarialny.



Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

środa, 17 października 2012

Ugoda sądowa vs. "ugoda" w mediacji - różnice i podobieństwa

Kliknij, aby powiększyć


Czy ugoda sądowa i ugoda zawierana w wyniku przeprowadzenia mediacji to to samo? Czy termin "ugoda" (w jego najbardziej powszechnym rozumieniu) jest w ogóle adekwatny w przypadku mediacji, czy może bardziej prawidłowym byłoby mówienie o porozumieniu w mediacji? 
W powyższej tabeli opisałem podobieństwa i różnice ugody sądowej i ugody (porozumienia) zawieranej w mediacji.

Jak widać, największe podobieństwo sprowadza się do nazwy (jedno i drugie to ugoda). Poza tym to już niemal same różnice. 

Przede wszystkim porozumienie zawierane w mediacji nie zawsze odpowiada definicji ugody zawartej w kodeksie cywilnym. Art. 917 stanowi, że poprzez ugodę strony czynią sobie wzajemne ustępstwa w zakresie istniejącego między nimi stosunku prawnego w tym celu, aby uchylić niepewność co do roszczeń wynikających z tego stosunku lub zapewnić ich wykonanie albo by uchylić spór istniejący lub mogący powstać. 
Specyfika mediacji sprawia, że porozumienie zawierane w wyniku jej przeprowadzenia bywa w ogóle pozbawione elementu czynienia sobie wzajemnych ustępstw. Wtedy jedynym ustępstwem można nazwać przerwanie sporu sądowego, ale moim zdaniem w art. 917 nie o takie ustępstwa chodzi.
Często porozumienie zawierane w wyniku przeprowadzenia mediacji zawiera element, który prędzej można nazwać wymianą korzyści niż ustępstwem (tj. rezygnacją z pewnych żądań). Innym znów razem odnosi się do kwestii, które w toku procesu sądowego w ogóle nie były dotykane. Wreszcie, w mediacji nierzadko zdarza się, że o wiele ważniejsze (cenniejsze) dla stron niż samo zawarcie porozumienia jest odbudowanie relacji z drugą stroną. W przypadku ugód zawieranych przed sądem relacja przeważnie nie zostaje naprawiona.

To powszechne (zgodne z kodeksowym) rozumienie pojęcia ugody jest pewnym problemem mentalnościowym. Szybciej załatwię sprawę tu i teraz na sali sądowej - po co mam się bawić jeszcze w jakąś mediację, która wszystko wydłuży. W końcu albo będą się chcieli dogadać albo nie - proste. 

Takie rozumienie ugody jest dużą przeszkodą w rozwoju mediacji. Czytałem kiedyś o mediatorze, który zanim zajął się mediacją, przez długie lata był sędzią i z początku nie rozumiał, dlaczego w mediacji jego sprawdzone metody przekonywania stron do zawarcia ugody i jego doświadczenie (wynikające z obserwowania "negocjowania" warunków ugody na sali sądowej) nie odnoszą skutku. Szybko zorientował się jednak, że do mediacji strony przychodzą w zupełnie innym celu niż do sądu, i że w sądzie nie ma czasu na takie podejście do konfliktu jakie w mediacji jest standardem.


Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

czwartek, 11 października 2012

Oczekiwania prawników


Co prawnicy myślą o mediatorach? Jakie są oczekiwania mediatorów wobec sędziów? Czy sędziowie wierzą w mediację? Co można zrobić, żeby prawnicy „intuicyjnie” zmierzali do mediacji? Na te i podobne im pytania próbowano odpowiedzieć podczas „Salonu mediatora”, który odbył się w Gdańsku. Krótkie sprawozdanie z tego wydarzenia zostało przedstawione tu: „Salon mediatora – cz.1”. 

Oto zestawienie oczekiwań z podziałem na grupy (prawnicy, sędziowie, mediatorzy) oraz na kategorie: postulaty oraz spodziewane efekty.

    PRAWNICY
    Postulaty:
1 – szkolenie z technik mediacyjnych dla prawników;
2 – poznanie psychologicznych aspektów prowadzenia mediacji;
3 – ujednolicenie formalnej strony mediacji (gł. protokółu i ugody);
4 – usystematyzowanie statusu prawnego mediacji;

    Spodziewane efekty:
1 – lepsza umiejętność przekazania wiedzy o mediacji klientowi;
2 – wymiana wiedzy i doświadczeń z mediatorami;
3 – zintegrowanie środowisk prawniczych i mediacyjnych;
4 – promowanie mediacji w środowiskach prawniczych;

Z wypowiedzi większości prawników obecnych na „Salonie mediatora” można było wywnioskować, że w głównej mierze są zainteresowani poznaniem tajników mediacji aby sami mogli stać się kompetentnymi mediatorami (świadczą o tym głównie postulaty 1-3). Prawnicy są także zainteresowanie większą czytelnością mediacji i mediatorów. Chcą widzieć większe oparcie tej instytucji w przepisach prawa oraz móc poznać i w rzetelny sposób ocenić przydatność kompetencji poszczególnych mediatorów dla konkretnej kategorii spraw (o czym świadczy postulat 4 oraz spodziewane efekty 2 i 3).

    SĘDZIOWIE
    Postulaty:
1 – wypracowanie metod skutecznego przekonywania stron i pełnomocników do mediacji;
2 – zwiększenie ilości prawidłowo sporządzanych ugód mediacyjnych;
3 – ujednolicenie praktyki mediacyjnej;
4 – umożliwienie dialogu mediatorów z sędziami;

    Spodziewane efekty:
1 – zwiększenie ilości spraw kierowanych do mediacji;
2 – zwiększenie ilości zatwierdzanych ugód;
3 – wdrażanie mediacji już na wstępnym etapie konfliktu;
4 – lepsza współpraca środowisk;

Poglądy sędziów wskazują, że w główny nacisk kładą oni na skorzystanie z możliwości rzeczywistego odciążenia sądów przez mediację. Nie tylko w wymiarze kierowania większej ilości spraw, ale także skuteczności samej mediacji tak, aby zawierane ugody nadawały się do zatwierdzania (świadczą o tym postulaty 1 – 3 oraz spodziewane efekty 1 – 3). Jednym z kluczy do tego stanu ma być możliwość dialogu z mediatorami, dzięki czemu oba środowiska poznają swoje potrzeby i będą dzielić się doświadczeniami (postulat 4 i spodziewany efekt 4).
Sędziowie w przeciwieństwie do prawników w ogóle nie odnieśli się do kwestii większego lub czytelniejszego uregulowania legislacyjnego mediacji. Oznacza to, że obecny stan prawny uznają za wystarczający dla sprawnego funkcjonowania mediacji.

    MEDIATORZY
    Postulaty:
1 – analiza barier przy kierowaniu spraw do mediacji;
2 – analiza przypadków mediacji („case study”);
3 – konsolidacja środowisk;
4 – usystematyzowanie formalnej strony mediacji (gł. protokółu i ugody);

    Spodziewane efekty:
1 – zwiększenie ilości spraw kierowanych do mediacji;
2 – rozwój zawodowy w oparciu o wspólną analizę przypadków;
3 – stałe forum współpracy środowisk;
4 – ujednolicenie dokumentacji mediacyjnej;

Mediatorzy, podobnie jak sędziowie za priorytet uważają zwiększenie ilości spraw kierowanych do mediacji, a klucza do osiągnięcia tego stanu upatrują w zrozumieniu i eliminacji obecnych przeszkód (postulat 1 i spodziewany efekt 1). Duży nacisk położony został na samorozwój, co przy założeniu większej integracji środowisk ma wzbogacić nie tylko samych mediatorów, ale też umożliwić takie doskonalenie prawnikom i sędziom (postulat 2 i 3 oraz spodziewane efekty 2 i 3).

PODSUMOWANIE
Wspólnym mianownikiem dla wszystkich środowisk jest budująca chęć wzajemnego poznania się i integracji. Panuje zgodność, że współpraca wszystkich ogniw to warunek nieodzowny dla sprawnego rozwoju mediacji. Interesującą wszystkich kwestią jest ujednolicenie formalnej strony mediacji, co pozwoli zarówno stronom, ich pełnomocnikom jak i sędziom z większą dozą przewidywalności podchodzić do mediacji. W tym kontekście wszystkie środowiska położyły nacisk na prawidłowość formułowania ugód tak, aby mogły być one zatwierdzone przez sąd (co jest szczególnie istotne, jeśli taka ugoda ma stać się tytułem wykonawczym).

Po lekturze gdańskich doświadczeń przyszedł czas aby zapytać:
Jakie Wy - prawnicy i nie-prawnicy - macie oczekiwania względem mediacji?



cc photo by michael.stambaugh via flickr

Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze:  Michał Ryszard Wysocki - stały mediator sądowy, asesor notarialny.



Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

czwartek, 4 października 2012

Nowe forum dyskusyjne o mediacji. Salon mediatora - cz. 1



Dnia 17 września miało miejsce istotne wydarzenie w pomorskim środowisku prawniczym. Pod egidą Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku powołano do życia inicjatywę pod nazwą „Salon mediatora”, jako otwarte forum konstruktywnej wymiany poglądów. Idea przedsięwzięcia jest tożsama z głównym celem bloga – popularyzacja mediacji wśród prawników: pełnomocników stron, sędziów, notariuszy, prokuratorów itp. Pomysłodawcami jest trójka mediatorów: Zofia Gruszecka, Magda Bellwon i Bartosz Poćwiardowski.

Gorąco kibicuję temu pomysłowi, dlatego też nie poprzestanę na uczestnictwie, ale będę relacjonował najistotniejsze wydarzenia kolejnych spotkań, aby przyczynić się do rozpowszechnienia dobrego wzoru płynącego z Gdańska. Poniżej krótkie sprawozdanie z pierwszego spotkania.

Zainteresowanie nowatorską inicjatywą okazało się spore, jak na poniedziałkowe przedpołudnie, gdyż na spotkaniu stawiło się aż 28 osób. Podział z uwagi na reprezentowane „zawody” przedstawiał się następująco:
- 12 prawników (głównie adwokaci i radcowie, ale też notariusze i prokuratorzy),
- 8 mediatorów,
- 7 sędziów i referendarzy,
- 1 pracownik naukowy Uniwersytetu Gdańskiego.

Zgromadzeni podczas pierwszego - organizacyjnego zebrania wypracowali zasady i główne tematy do dyskusji w ramach projektu. Ustalono, że „Salon mediatora” będzie przedsięwzięciem cyklicznym, odbywającym się co 2 miesiące - w poniedziałki, w godzinach od 10:00 do 12:00. Każde spotkanie rozpocznie się przedstawieniem głównego tematu, po którym nastąpi moderowana dyskusja służąca wymianie doświadczeń uczestników.

Harmonogram na najbliższe miesiące przedstawia się następująco:

  • 19 listopada 2012 roku = temat: „Dlaczego trudno nakłonić strony do mediacji?”;
  • 17 stycznia 2013 roku = temat: „Bariery w kierowaniu spraw do mediacji w środowisku prokuratury i policji.”;
  • 18 marca 2013 roku = temat: „Ugody mediacyjne w sprawach cywilnych.”.

Istotnym osiągnięciem inauguracyjnego „Salonu mediatora” było zebranie i wzajemne przedstawienie oczekiwań poszczególnych środowisk względem spotkań, siebie nawzajem oraz instytucji mediacji jako takiej. Prezentację i omówienie tych oczekiwań przedstawię Państwu w poście "Oczekiwania prawników".

Wszystkich zainteresowanych zapraszam także na kolejne spotkania – wstęp jest otwarty dla wszystkich zainteresowanych. Tych, którzy nie będą mogli się z nami spotkać w Gdańsku zapraszam do śledzenia relacji na blogu. Tu znajdą Państwo sprawozdanie z kolejnego spotkania - "Salon mediatora - cz. 2".

photo by kbjesq via flickr

Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze:  Michał Ryszard Wysocki - stały mediator sądowy, asesor notarialny.



Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

środa, 3 października 2012

Międzynarodowy Dzień Mediacji już niedługo - wesprzyj nasz projekt!


Dziękujemy za już udzielone wsparcie projektu Prawnik w mediacji i zapraszamy do obejrzenia krótkiej prezentacji o projekcie. Będziemy wdzięczni za podzielenie się nią z Waszymi znajomymi jako jedną z inicjatyw z okazji Międzynarodowego Dnia Mediacji.


poniedziałek, 1 października 2012

Pomóż klientowi myśleć strategicznie - w ferworze walki często jest to trudne



Bardzo ważne jest, aby prawnik, rozmawiając z klientem o kosztach prowadzenia sporu sądowego, uświadomił klientowi, że poza kosztami oczywistymi, na które składają się koszty sądowe i wynagrodzenie prawnika, spór sądowy pociąga za sobą także mniej oczywiste (czasami trudno dostrzegalne koszty). Te koszty to najczęściej zniszczona relacja z drugą stroną (niejednokrotnie budowana latami!), utracone przyszłe kontrakty, czas i energia, która mogłaby zostać wykorzystana do rozwijania biznesu oraz silne, negatywne emocje towarzyszące postępowaniu kontradyktoryjnemu. To wszystko może oznaczać, że nominalny wygrany na końcu okaże się faktycznym przegranym.

Jeśli prawnik już na samym początku nakłoni klienta do takiego spojrzenia na konflikt, szanse na to, że klient będzie skłonny rozważyć możliwość skorzystania z usług mediatora będą o wiele większe.

Jedna z moich koleżanek opowiedziała mi kiedyś historię, która stanowi doskonały przykład braku takiej analizy i konsekwencji z tym związanych. Otóż moja koleżanka, działając w imieniu dużego, międzynarodowego przedsiębiorstwa, zdecydowała się (po konsultacji ze swoimi prawnikami) wytoczyć powództwo przeciwko jednemu ze swych głównych kontrahentów (międzynarodowej instytucji finansowej). Wartość przedmiotu sporu była dość wysoka, zatem i decyzja, wydawać by się mogło, słuszna skoro wezwanie do dobrowolnego spełnienia świadczenia okazało się być bezskuteczne. Po czterech latach, w ciągu których udało się uzyskać nieprawomocne orzeczenie zasądzające połowę dochodzonej kwoty, moja koleżanka przyznała, że decyzja o toczeniu walki w sądzie była błędem. Stracili jednego z najlepszych kontrahentów, co oznacza straty, które w ciągu tych czterech lat przekroczyły znacznie kwotę jak dotąd zasądzoną i jest niemal pewne, że w przyszłości nie zrobią razem już żadnej transakcji. Jako, że ona całkiem niedawno odbyła kurs z mediacji, powiedziała do mnie: "Łukasz, gdybym wcześniej wiedziała to, co wiem teraz, nigdy nie podjęłabym takiej decyzji. To było totalnie bez sensu."

Oprócz pytań odnośnie samej sprawy, zadaj klientowi kilka pytań odnośnie jego dotychczasowych relacjach z jego przeciwnikiem, spytaj czy jest to dla niego/niej relacja istotna, przedstaw obraz tego, jak ta relacja będzie najprawdopodobniej wyglądała w perspektywie trzy- lub czteroletniej (uwzględniając fakt, że do sądu nie idzie się po to, aby podawać sobie ręce i klepać się po ramieniu), zaproponuj czas na przemyślenie wszystkich za i przeciw procesu sądowego i podliczenie kosztów pozostałych (oprócz sądowych i prawnika) a następnie powrót do tematu i omówienie wniosków.    
           
Pamiętaj, jeśli osoba oddaje sprawę w ręce prawnika, to już jest znak, że nie była w stanie poradzić sobie z zaistniałą sytuacją i konflikt już eskaluje. Jeśli prawnik nie skieruje jej uwagi na potencjalny koszt postępowania sądowego (ale nie tylko ten oczywisty), to ona tego sama nie zrobi na pewno. Dla niej teraz ważna jest wygrana w sądzie - udowodnienie drugiej stronie kto ma rację.

cc photo by pepperazzi via flickr


Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...