środa, 31 października 2012

Propozycja mediacji jako wyraz słabości. Mit czy prawda?



Propozycja skierowania sprawy do mediacji przez część prawników interpretowana jest jako wyraz słabości drugiej strony. Dotyczy to przede wszystkim prawników, którzy dotąd nie mieli okazji korzystać z mediacji, ponieważ wśród tych, którzy z niej korzystali taka obawa nie występuje. 

W tych dwóch początkowych zdaniach niniejszego wpisu ukryta jest odpowiedź na pytanie, dlaczego prawnicy postrzegają propozycję skierowania sprawy do mediacji jako słabość tego, kto taką propozycję składa. Dlatego, że nie wiedzą czym jest mediacja i co dzieje się w mediacji. Większość z nich, zanim dowie się czegoś więcej na temat mediacji, bądź (co jeszcze lepsze) sama doświadczy mediacji, gotowa jest postawić znak równości pomiędzy słowem mediacja a ugoda. I tu dochodzimy do sedna problemu. Zgodnie z art. 917 kodeksu cywilnego "przez ugodę strony czynią sobie wzajemne ustępstwa w zakresie istniejącego między nimi stosunku prawnego w tym celu, aby uchylić niepewność co do roszczeń wynikających z tego stosunku lub zapewnić ich wykonanie albo by uchylić spór istniejący lub mogący powstać.".

Jak widać, w kodeksowej definicji ugody, uchylenie niepewności co do roszczeń wynikających z danego stosunku prawnego pojawia się na pierwszym miejscu. Nic dziwnego zatem, że propozycja wszczęcia mediacji w świadomości wielu prawników (dla których jej synonimem jest ugoda) funkcjonuje jako coś, co oznacza słabość argumentacji a więc i niepewność roszczeń.

O tym jakie są różnice pomiędzy ugodą (w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego) a porozumieniem zawieranym w wyniku przeprowadzenia mediacji pisaliśmy niedawno na blogu. Przede wszystkim w mediacji możliwe jest wytworzenie nowej wartości, poprzez dotarcie do interesów stron możliwe jest ich zaspokojenie w inny sposób niż jedynie poprzez zwykły podział przedmiotu sporu (najczęściej kwoty pieniężnej), możliwe i częste są rozwiązania o wiele bardziej kreatywne - coś, co w przypadku ugody, w jej najbardziej powszechnym rozumieniu, jest osiągalne jedynie wyjątkowo (jeśli w ogóle).

Dlaczego zatem większa świadomość tego, czym jest mediacja, jaki jest jej przebieg i do jakich rozwiązań prowadzi, powoduje, że u prawników znikają obawy związane z jej proponowaniem drugiej stronie? Dlatego, że wśród świadomych prawników ta obawa zostaje zastąpiona innym zestawem skojarzeń. Dla prawnika, który wie, czym jest, a czym nie jest mediacja, otrzymanie od prawnika drugiej strony propozycji przeprowadzenia mediacji jest równoznaczne z odebraniem od niego/niej następujących komunikatów:

  • mnie jako prawnikowi zależy na tym, aby mój klient był zadowolony z usług, które świadczę na jego rzecz, dlatego chcę aby otrzymał najlepsze rozwiązanie z możliwych
  • mojemu klientowi zależy na relacji z twoim klientem, chce dalej ją podtrzymywać
  • mój klient w dalszym ciągu widzi w twoim kliencie partnera do rozmów
  • mój klient zamierza wysłuchać twojego klienta (skoro zdaje sobie sprawę z tego, czym jest mediacja i godzi się na nią, to tak właśnie jest)  
  • mój klient szanuje twojego klienta (zdaje sobie sprawę i akceptuje, że on też może mieć swoje racje, powody itd.)
  • mój klient ceni czas i pieniądze 
  • mój klient ceni czas i pieniądze drugiej strony
  • mojemu klientowi zależy na rozwiązaniu problemu, a nie na ustalaniu, kto ma rację i w jakim ułamku
  • mój klient wychodzi z założenia, że konflikt nie musi oznaczać bezwzględnej walki a może przynieść jeszcze korzyść obu stronom
  • ja jako prawnik czuję się pewnie w mediacji i chętnie przystąpię do rozmów.

Czasami mówi się, że sposobami na wyeliminowanie opisanej tu obawy związanej z proponowaniem mediacji mogą być: klauzula umowna o mediacji na wypadek sporu albo powołanie się na to, że inicjatywa przeprowadzenia mediacji nie pochodzi od żadnej ze stron (ktoś ją podsunął).
Dla mnie obydwa powyższe przykłady to jedynie wymówki, dlaczego sięgam po mediację w konkretnym przypadku i skuteczność takiej wymówki odnosi się też tylko do tego konkretnego przypadku - jeśli z jakichś przyczyn później nie będę uczestniczył w mediacji jako pełnomocnik i nie dowiem się, na czym ona polega, to ta sama obawa pojawi się znowu przy innej sprawie. Prawdziwym kluczem do pozbycia się wskazanej na wstępie obawy również na przyszłość w dalszym ciągu będzie poznanie istoty mediacji, co nie stanie się wyłącznie poprzez powołanie się np. na klauzulę umowną.

cc image by Aidan Jones via flickr


Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...