środa, 17 października 2012

Ugoda sądowa vs. "ugoda" w mediacji - różnice i podobieństwa

Kliknij, aby powiększyć


Czy ugoda sądowa i ugoda zawierana w wyniku przeprowadzenia mediacji to to samo? Czy termin "ugoda" (w jego najbardziej powszechnym rozumieniu) jest w ogóle adekwatny w przypadku mediacji, czy może bardziej prawidłowym byłoby mówienie o porozumieniu w mediacji? 
W powyższej tabeli opisałem podobieństwa i różnice ugody sądowej i ugody (porozumienia) zawieranej w mediacji.

Jak widać, największe podobieństwo sprowadza się do nazwy (jedno i drugie to ugoda). Poza tym to już niemal same różnice. 

Przede wszystkim porozumienie zawierane w mediacji nie zawsze odpowiada definicji ugody zawartej w kodeksie cywilnym. Art. 917 stanowi, że poprzez ugodę strony czynią sobie wzajemne ustępstwa w zakresie istniejącego między nimi stosunku prawnego w tym celu, aby uchylić niepewność co do roszczeń wynikających z tego stosunku lub zapewnić ich wykonanie albo by uchylić spór istniejący lub mogący powstać. 
Specyfika mediacji sprawia, że porozumienie zawierane w wyniku jej przeprowadzenia bywa w ogóle pozbawione elementu czynienia sobie wzajemnych ustępstw. Wtedy jedynym ustępstwem można nazwać przerwanie sporu sądowego, ale moim zdaniem w art. 917 nie o takie ustępstwa chodzi.
Często porozumienie zawierane w wyniku przeprowadzenia mediacji zawiera element, który prędzej można nazwać wymianą korzyści niż ustępstwem (tj. rezygnacją z pewnych żądań). Innym znów razem odnosi się do kwestii, które w toku procesu sądowego w ogóle nie były dotykane. Wreszcie, w mediacji nierzadko zdarza się, że o wiele ważniejsze (cenniejsze) dla stron niż samo zawarcie porozumienia jest odbudowanie relacji z drugą stroną. W przypadku ugód zawieranych przed sądem relacja przeważnie nie zostaje naprawiona.

To powszechne (zgodne z kodeksowym) rozumienie pojęcia ugody jest pewnym problemem mentalnościowym. Szybciej załatwię sprawę tu i teraz na sali sądowej - po co mam się bawić jeszcze w jakąś mediację, która wszystko wydłuży. W końcu albo będą się chcieli dogadać albo nie - proste. 

Takie rozumienie ugody jest dużą przeszkodą w rozwoju mediacji. Czytałem kiedyś o mediatorze, który zanim zajął się mediacją, przez długie lata był sędzią i z początku nie rozumiał, dlaczego w mediacji jego sprawdzone metody przekonywania stron do zawarcia ugody i jego doświadczenie (wynikające z obserwowania "negocjowania" warunków ugody na sali sądowej) nie odnoszą skutku. Szybko zorientował się jednak, że do mediacji strony przychodzą w zupełnie innym celu niż do sądu, i że w sądzie nie ma czasu na takie podejście do konfliktu jakie w mediacji jest standardem.


Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...