poniedziałek, 19 listopada 2012

Co czyni mediatora?



"W chwili obecnej mamy nadprodukcję mediatorów (sam ukończyłem szkolenie mediacyjne), w stosunku do realnego popytu na ich usługi" przeczytałem na jednym z blogów prawniczychTa wypowiedź (i do niej podobne) skłoniły mnie do napisania o tym, co według mnie czyni mediatora. 

Mam wrażenie, że w Polsce, wraz ze wzrostem zainteresowania mediacją w środowisku prawniczym, zaczyna krążyć bardzo fałszywy i nie mniej szkodliwy mit dotyczący tego, co należy (a raczej wystarczy) zrobić, żeby zostać mediatorem. Mit ten jest utrwalany przez wypowiedzi podobne do tej, którą przytoczyłem na wstępie. Czy mediatora rzeczywiście czyni 40-to godzinny kurs, których co raz więcej w ofertach uczelni wyższych, przeróżnych organizacji, a obecnie również samorządów prawniczych? 

Jedno szkolenie z mediacji, przy uwzględnieniu współczynnika zapamiętywania na poziomie 20% po upływie pierwszych 30 dni po odbyciu szkolenia, sprawia, że po takim szkoleniu możemy mówić jedynie o kandydacie na mediatora, a nie o mediatorze. W przypadku mediatorów, podobnie jak w zawodzie adwokata i radcy prawnego, kluczowym elementem decydującym o profesjonalnym wykonywaniu zawodu jest praktyka i ustawiczne doskonalenie, które w przypadku obydwu zawodów zaczyna się już na aplikacji. 
    
Bardzo często, w odniesieniu do mediatorów wskazuje się również na cechy osobowościowe, które decydują o tym, czy dana osoba sprawdzi się w roli mediatora. Wspomina się m.in o empatii, opanowaniu, cierpliwości, kreatywności. Te cechy są szalenie istotne przy pełnieniu roli mediatora i tak samo jak wiedza dotycząca mediacji, emocji, konfliktu i negocjacji muszą być nieustannie doskonalone. Czy zatem osoba, która odbyła 40-to godzinne szkolenie z zakresu mediacji jest mediatorem? Według mnie absolutnie nie.

Dlaczego opisany mit określiłem jako szkodliwy? Dlatego, że takie myślenie prowadzi do ukształtowania się w świadomości autorów tych wypowiedzi i części osób, które je czytają, błędnego wyobrażenia na temat tego, jak niewiele trzeba obecnie, żeby zostać mediatorem. To z kolei w naturalny sposób skutkuje kolejnym mitem, a mianowicie o nieskomplikowanej naturze mediacji (a to nie przyczynia się do budowania autorytetu mediatora), co może prowadzić do dwóch błędnych wniosków - o tym, że prawnik w zasadzie nie musi korzystać z usług zawodowych mediatorów, skoro sam posiada certyfikat, w którym jest napisane, że "odbył szkolenie z zakresu mediacji", jak również o tym, że usługi zawodowych mediatorów z założenia muszą być tanie. Atrakcyjność cenowa mediacji wynika nie z taniości usług mediatorów, a z szybkości (w zestawieniu z postępowaniem sądowym).         

Niech zatem przytoczona na wstępie wypowiedź (i do niej podobne) nie zwiodą tych, którzy myślą o tym, żeby odbyć szkolenie mediacyjne. Po takim szkoleniu, używając angielskiej terminologii, mamy raczej do czynienia z "wannabe mediator" niż z mediatorem. Mediatora nie czyni 40-to godzinny kurs! Jest to bardzo wymagające zajęcie i tak jak bycie radcą prawnym czy adwokatem wymaga praktyki i ustawicznego doskonalenia.

cc photo by image munky via flickr


Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...