środa, 7 listopada 2012

Propozycja mediacji jako wyraz słabości. Czy jest się czego obawiać?



W zeszłym tygodniu pisałem o tym, czy i kiedy propozycja mediacji może być postrzegana jako wyraz słabości strony, która taką propozycję składa. Dzisiaj chciałbym skupić się na innej kwestii, a mianowicie odpowiedzieć na pytanie, jakie są konsekwencje tego, że druga strona odczyta moją propozycję dotyczącą przeprowadzenia mediacji jako moją słabość. Tydzień temu napisałem, że główną przyczyną występowania obaw związanych z proponowaniem mediacji jest niedostateczna wiedza na temat tego, czym jest mediacja. W konkluzji stwierdziłem, że prawnicy, którzy mają większą świadomość tego, czym jest mediacja, jaki jest jej przebieg i do jakich rozwiązań prowadzi, takich obaw nie zgłaszają. 

Co jednak w sytuacji, gdy pełnomocnik, który proponuje mediację ma tę świadomość, natomiast pełnomocnik strony przeciwnej jej nie ma? Sam przecież mogę sprawić jedynie, że moja świadomość mediacji wzrośnie, a już na świadomość pełnomocnika strony przeciwnej mam bardzo ograniczony wpływ. Oznacza to, że pomimo mojej większej świadomości w zakresie mediacji, nadal istnieje bardzo realna szansa (zagrożenie), że pełnomocnik drugiej strony będzie interpretował moją propozycję skierowania sprawy do mediacji jako moją słabość. Okazuje się więc, że do tanga trzeba dwojga, dwojga świadomych pełnomocników, którzy w taki sam sposób widzą mediację i swoją rolę w niej - wtedy nie ma raczej mowy o postrzeganiu propozycji pełnomocnika drugiej strony jako objawu słabości jego czy strony, którą reprezentuje.

Jakie zatem są dla mnie zagrożenia związane z tym, że złożyłem drugiej stronie propozycję skierowania sprawy do mediacji, a ta odczytała to jako wyraz mojej słabości? Odpowiedź jest prosta. Żadne. Odczytanie przez drugą stronę mojego zachowania jako wyrazu słabości strony, którą reprezentuję to jedynie sfera percepcji, postrzegania rzeczywistości przez pełnomocnika drugiej strony bądź samą stronę. Jeśli w mojej ocenie mam bardzo mocne dowody i argumenty (sprawa "broni się sama"), to jaki wpływ ma na to sposób postrzegania mojego zachowania przez pełnomocnika drugiej strony? Czy przez to moje dowody i argumenty tracą na sile? Nie. Co więcej, należałoby sobie zadać pytanie, czy postrzeganie mojej propozycji jako czegoś, co świadczy o mojej słabości to na pewno mój problem, bo według mnie jest dokładnie odwrotnie - jeśli jest to czyjś problem, to z pewnością nie mój, a drugiej strony. Wszyscy wiemy, że niedocenienie siły przeciwnika może drogo kosztować. Wówczas łatwiej stracić czujność - poczucie naszej nieomylności wzrasta, czujemy się zbyt pewnie. 

W ostatecznym rozrachunku decydując się na złożenie drugiej stronie propozycji skierowania sprawy do mediacji nic nie tracimy, bo albo A/ nie przyjmie naszej propozycji i będzie uważać, że jest stroną silniejszą w sporze (co może zwrócić się przeciwko niej), albo B/ przyjmie propozycję skierowania sprawy do mediacji, a jej postrzeganie naszej pozycji jako słabszej może mieć jedynie wpływ na sposób, w jaki będzie ona się zachowywać na początku mediacji - w jej toku postrzeganie to zapewne ulegnie zmianie, jeśli są argumenty, które przemawiają na naszą korzyść.

cc photo by Rebecca L. Daily via flickr


Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...