wtorek, 26 lutego 2013

Jak obliczyć prawdziwe koszty sporu? (Repost)

Repost wpisu Łukasza Łanieckiego z bloga 
Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów  


Tocząc spór bądź przygotowując się do sporu, który dotyczy określonej należności pieniężnej w łatwy sposób jesteśmy w stanie ustalić podstawowe koszty, jakie wiążą się z tym sporem. Lista wydatków z reguły obejmuje:

1. koszty obsługi prawnej,
2. koszty związane ze skierowaniem sprawy do sądu (koszty sądowe),
przy czym strona liczy na zwrot powyższych kosztów (wszystkich bądź większości z pkt 1 i 2), kiedy już wygra sprawę w sądzie,
3. koszty związane z koniecznością stawiennictwa w sądzie.

Takie koszty są też prezentowane przez większość prawników podejmujących się dochodzenia należności w imieniu klienta.

Problem w tym, że w ferworze walki, szczególnie w przypadku długotrwałego sporu, równie łatwo przychodzi stronom sporu przeoczyć inne koszty sporu, do których należą:

4. utracone korzyści, jakie wiążą się z zerwaniem współpracy przez strony sporu,
5. inne utracone korzyści,
6. koszty związane z zaangażowaniem w spór poszczególnych osób (zmniejszona wydajność),
7. ewentualność zasądzenia kwoty niższej niż kwota dochodzona,
8. inflacja,
9. zepsuta relacja z drugą stroną sporu,
10. czasami pogorszenie relacji towarzyskich osób bliskich obu stronom sporu,
11. czasami reputacja,
12. inne?

Z tych wszystkich konsekwencji przeciągającego się sporu strony powinny zdać sobie sprawę i im wcześniej to uczynią, tym lepiej. Szczególnie istotne jest, aby w przypadku ewentualnej próby rozwiązania sporu polubownie strony nie koncentrowały się tylko i wyłącznie na kosztach wymienionych w pkt 1- 3, ale potrafiły dostrzec wszystkie pozostałe koszty trwającego sporu. Bardzo łatwo jest bowiem zestawić wysokość dochodzonej należności z kosztami obsługi prawnej i kosztami skierowania sprawy do sądu, przy czym z reguły koszty te są raczej marginalizowane, co wiąże się z przeświadczeniem o pewnej wygranej i w konsekwencji częściej stają się one częścią dochodzonej kwoty niż są traktowane jako wydatek, którego zwrot jest przecież zawsze rzeczą niepewną.

Jeśli są widoki na rozwiązanie sporu polubownie, ale strony nie doszły jeszcze do punktu, w którym podpisanie porozumienia kończącego spór byłoby możliwe (a różnica, która ich dzieli nie jest już tak wielka), wówczas  szczególnie warto jest skupić się na punktach 4-12 i odpowiedzieć sobie na wszystkie pytania, które nasuną się podczas dokonywania tej analizy.

Ostatnio miałem do czynienia z jednym z takich przypadków. Różnica dzieląca strony wynosiła 5% wartości transakcji. Strona, która po transakcji miała zamiar spieniężyć swoje aktywa, które miały jej przypaść w wyniku jej zawarcia w ogóle nie uwzględniła faktu,  że miesięcznie traci określone kwoty pieniężne (wcale niemałe!), bo a/ nie jest to przypadek, w którym odsetki pracują w czasie kiedy sprawa trwa, b/ środki pozyskane z transakcji po upływie określonego czasu, to nie to samo co środki pozyskane dziś, c/ środki pozyskane z transakcji mogłyby już wypracowywać odsetki.
W konsekwencji wystarczy kilka tygodni, aby dzieląca strony różnica została skonsumowana przez upływ czasu, a to z kolei oznacza, że o ile strona ta nie będzie w stanie przechylić szali na swoją korzyść w toku dalszych negocjacji, to właśnie zaczęła tracić pieniądze. Jeśli taka sytuacja potrwa dłużej, to oczywiście może skutkować tym, że strona ta będzie mniej skłonna myśleć o zawarciu porozumienia, skoro już tylko ewentualna 100% wygrana w sądzie (choć oczywiście w dalszym ciągu niepewna) będzie dla niej bardziej atrakcyjna niż porozumienie, na które już niemal się zgodziła. A wszystko przez to, że nie była w stanie precyzyjnie określić kosztów sporu.

cc photo by Leo Reynolds /flickr


Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

czwartek, 14 lutego 2013

Szkolenie: Po co prawnikom mediacja? Po co prawnicy w mediacji? cz. I PR/WAW/22/03/13


I część naszego cyklu szkoleń dla prawników, które organizujemy we współpracy z Akademią Soft Skills dla Prawników.

Uczestniczyłaś/eś w tej części szkolenia - podziel się opinią w komentarzach do tego posta!

Zobacz opinie i komentarze uczestników innych części szkolenia:
Przeczytaj relacje z wszystkich części szkolenia:
Podczas tych szkoleń:
  • nie uczynimy z Ciebie mediatora - jeśli chcesz zostać mediatorem chętnie polecimy Ci odpowiedni kurs
  • nie będziemy wykładać teorii - jeśli chcesz zgłębić teorię alternatywnych metod rozwiązywania sporów chętnie polecimy Ci odpowiednią literaturę
  • nie będziemy próbować przekonać Cię poprzez odwoływanie się do statystyk dotyczących stosowania alternatywnych metod rozwiązywania sporów - można je z łatwością odszukać w internecie.
Przychodząc na szkolenia:
  • dowiesz się, dlaczego Tobie jako prawnikowi przyda się wiedza i umiejętności z zakresu alternatywnych metod rozwiązywania sporów
  • poznasz konkretne przykłady spraw, w których zastosowanie alternatywnych metod rozwiązywania sporów doprowadziło do korzystnych rezultatów oraz spraw, w których kontynuowanie walki w sądzie przyniosło fatalny rezultat dla obu stron sporu
  •  dowiesz się, jak wiedzę i umiejętności z zakresu alternatywnych metod rozwiązywania sporów wykorzystać zarówno w Twojej codziennej pracy jako prawnika, jak i poza nią.

Daty szkoleń:
I dzień - 22.03.2013, godz. 15:30 - 18:30
II dzień - 11.04.2013, godz. 15:30 - 18:30
III dzień  - 13.05.2013, godz. 15:30 - 18:30



Miejsce:
Business Centre Club: 
Pałac Lubomirskich, ul. Plac Żelaznej Bramy 10, 00-136 Warszawa

Link do wydarzenia na facebook'u.

Serdecznie zapraszamy!
Łukasz Łaniecki
Michał Ryszard Wysocki

poniedziałek, 11 lutego 2013

Jak o mediacji rozmawiać z drugą stroną i jej pełnomocnikiem?



Częstym argumentem przeciwko mediacji jest obawa przed tym, że druga strona wykorzysta mediację po to, aby zdobyć cenne informacje na temat sprawy, które posłużą jej do osłabienia naszej argumentacji, co sprawi, że przegramy proces w sądzie. We wcześniejszych wpisach radziliśmy, jak mediator może przekonywać do mediacji stronę, która obawia się ujawnienia pewnych informacji, oraz jakie argumenty odnoszące się do relacji obu stron sporu mogą przemawiać za wyrażeniem zgody na mediację (tu bardziej w stronę pełnomocników stron). Dziś chcemy przyjrzeć się propozycji mediacji i decyzji co do wyrażenia zgody na mediację okiem negocjatora.

Na kwestię wyrażenia zgody na mediację należy według mnie spojrzeć jak na odrębne negocjacje, od których zależy, czy do mediacji dojdzie, czy nie. Obawa przed ujawnieniem w trakcie rozmów pewnych informacji, które postrzegamy jako newralgiczne, to typowy dylemat negocjacyjny. W trakcie negocjacji bardzo często zdarza się, że określone założenia czynione przez jedną ze stron stają się przeszkodą w rozwiązaniu problemu: "A co, jeśli będziemy potrzebowali tej maszyny wcześniej?" "A co, jeśli w niedługim czasie będę potrzebować większej gotówki?" "A co, jeśli zima w tym roku będzie wyjątkowo surowa?" itd. itd. 
Chodzi tu o wszelkie okoliczności, co do wystąpienia których nie mamy stuprocentowej pewności, a którym sami podświadomie przypisujemy zdecydowanie większe prawdopodobieństwo wystąpienia, gdyż w ten sposób chronimy siebie w negocjacjach. 

Czy jednak taka taktyka jest dla nas korzystna? Czy w ten sposób nie zamykamy sobie drogi do zawarcia korzystnego porozumienia? Co, jeśli to co my uważamy za największą przeszkodę (obawę) w ogóle się nie wydarzy? Co, jeśli informacje, których tak bardzo strzeżemy nie będą w ogóle miały znaczenia po tym jak rozpocznie się mediacja? 

Stuart Diamond, profesor Wharton University of Pennsylvania i jeden z najbardziej znanych i cenionych na świecie ekspertów z zakresu negocjacji podpowiada, że tzw. wiedza negocjacyjna, którą większość ludzi wykorzystuje w negocjacjach prowadzi do fiaska większości prowadzonych przez nich negocjacji, a jeśli nawet uda im się zawrzeć porozumienie, to osiągają w ten sposób ok. 25% tego co można osiągnąć poprzez umiejętne prowadzenie negocjacji, przy wykorzystaniu reguł, których zgłębianiu Diamond poświęcił większość swojego życia, i których nauczał w największych organizacjach w 40 krajach na całym świecie oraz na takich uczelniach jak: Harvard Law School, Cambridge, Oxford czy Wharton.

Zdaniem profesora Diamond'a najlepszą taktyką w obliczu niepewności, czy braku zaufania do drugiej strony jest całkowita transparentność w komunikacji z drugą stroną. Jeśli zatem są informacje, których na tym etapie nie chcemy ujawniać drugiej stronie lub mamy ograniczone zaufanie do drugiej strony, to należy tę obawę wyartykułować i zastanowić się wraz z drugą stroną, co można zrobić, aby te obawy nie stanęły na przeszkodzie podjęciu rozmów i być może osiągnięciu bardzo korzystnego porozumienia. Takie podejście, w przeciwieństwie do częstej taktyki braku komunikacji, prowadzi do odbudowania zaufania pomiędzy stronami. 

Przyjrzyjmy się teraz dwóm komunikatom w odpowiedzi na otrzymaną propozycję skierowania sprawy do mediacji, z których pierwszy ogranicza się do prostego odrzucenia tej propozycji, a drugi to transparentny przekaz wspierający budowanie zaufania.

Komunikat prowadzący do eskalacji konfliktu: 
"Mój klient nie zgadza się na mediację."
Jeśli to druga strona proponuje mediację, a my ją odrzucamy z obawy przed ujawnieniem pewnych danych, czego oczywiście nie komunikujemy drugiej stronie, to ta druga strona pomyśli: "Oczywiście, nie chcą z nami rozmawiać. Uważają, że tylko ich racje się liczą. Wynajęli sobie prawników pitt bulli i myślą, że się przestraszymy. Chcą wojny, będą mieli wojnę." 

Komunikat budujący zaufanie pomiędzy stronami: 
"Mój klient ma duże obawy związane z mediacja, ponieważ uważa, że druga strona wykorzysta pewne informacje do celów późniejszego procesu sądowego. Jak Waszym zdaniem moglibyśmy rozwiązać ten problem? Co musiałoby się wydarzyć, żeby odbudować zaufanie albo przynajmniej na ten moment wyeliminować przeszkodę jaką jest brak zaufania, i żeby mediacja była możliwa?"

albo

"Doceniamy Waszą propozycję podjęcia rozmów. Jesteśmy na nie otwarci, ale są pewne informacje, których na tym etapie nie chcemy włączać do rozmów. Być może, że nie będzie dla nas problemem przedstawienie ich na późniejszym etapie. Czy zgodzicie się rozmawiać, jeśli na wstępie zastrzeżemy te informacje do wyłącznej wiadomości mediatora/ bądź w początkowej fazie nie ujawnimy ich wcale?"

Na marginesie należy zauważyć, że sytuacje, w których jedna ze stron lub obie zastrzegają pewne informacje do wyłącznej wiadomości mediatora są na porządku dziennym, tak więc gdyby postrzegać tę okoliczność jako przeszkodę w skierowaniu sprawy do mediacji, to zdecydowana większość mediacji, które rzeczywiście się odbywają i kończą porozumieniem, nie miałaby szansy dojść do skutku.

cc photo by Ken Shelton/ flickr


Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

piątek, 1 lutego 2013

Klauzula mediacyjna w praktyce notarialnej


Wiele ostatnio mówi się o zwiększeniu zaangażowania poszczególnych samorządów prawniczych w popularyzację mediacji. Adwokaci i radcowie prawni postulują zmiany w programach aplikacji, powoływane są kolejne ośrodki mediacyjne, a do świadomości społecznej powoli przebija się zmiana wizerunkowa prawnika. Niepokojąca cisza natomiast panuje w środowisku notariatu. Wielka to szkoda, gdyż ten właśnie zawód ma mediacji bardzo wiele do zaoferowania. Pierwszą kwestią jaką należy poruszyć w tym kontekście to edukacyjna rola notariusza. To właśnie on bardzo często jest głównym źródłem wiedzy dla wielu ludzi, którzy bardzo rzadko miewają kontakt z prawem i prawnikami. Do notariusza zaś w pewnych sprawach udać się po prostu muszą i to właśnie on może pozytywnie wpłynąć na zwiększenie świadomości prawnej. Jest to doskonała okazja, aby notariat włączył się aktywnie w ideę popularyzacji mediacji.

Notariusz, u którego zjawia się osoba pragnąca dokonać czynności notarialnej często szuka u niego dodatkowych, choć związanych z tą czynnością informacji. Często dotyczą one zabezpieczenia praw i roszczeń danej osoby. W takiej i wielu podobnych sytuacjach notariusz, wykorzystując posiadaną wiedzę powinien skorzystać ze sposobności, aby poinformować o mediacji, a także zasugerować (decyzja ostateczna zawsze należy przecież do stron) wkomponowanie klauzuli mediacyjnej do danej umowy. Poniekąd osobną kwestią jest stan wiedzy notariuszy w tym temacie, szczególnie wobec wykorzystywania w sposób mniej lub bardziej świadomy mediacji w ramach swojej pracy zawodowej, ale to już temat na osobne rozważania.

Sam kształt proponowanej klauzuli omówiony został wyczerpująco we wpisie „Jak zredagować klauzulę umowną na wypadek sporu?”. Powstaje wobec tego pytanie, w których umowach powinny znaleźć się zapisy wskazujące stronom takie rozwiązanie? Warto skupić uwagę na tych, które pojawiają się w obrocie notarialnym, a jednocześnie ich sygnatariusze odnieśliby najwięcej korzyści z dodania klauzuli mediacyjnej. Naturalnie będą to umowy, które (a) łączą strony trwałym stosunkiem, (b) mogą podlegać modyfikacjom w trakcie ich trwania i (c) mogą generować konflikty w pewnym okresie czasu. Oto przykładowy katalog wybranych umów:

- ustanowienie ograniczonego prawa rzeczowego – art. 245 k.c.
   (np. służebność drogi koniecznej, mieszkania, a także przesyłu),
- umowy przedwstępne – art. 389 k.c.,
- umowy dożywocia – art. 908 k.c.,
- umowy deweloperskie – art. 26 ust. "o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego",
- umowy spółek: komandytowej i z o.o. (art. 106 i 157 k.s.h.),
- akty założycielskie spółek: SKA i SA (art. 131 i 301 k.s.h.).

Opisane powyżej umowy charakteryzują się właśnie tym, że są z definicji długoterminowe, a w trakcie ich obowiązywania może wystąpić wiele modyfikacji, które będą znajdywały finał w odpowiednich aneksach albo nawet całkowitych zmianach tych umów. W przypadku spółek prawa handlowego ogromną wartość mają osobiste relacje wspólników (w spółkach osobowych) oraz harmonijna i niezakłócana działalność gospodarcza (szczególnie w przypadku spółek kapitałowych). Nadto wszystkie te czynności objęte są obowiązkiem zachowania formy aktu notarialnego, więc to właśnie notariusz powinien uzmysłowić stronom zasadność wprowadzenia do ich treści narzędzi zabezpieczających przed eskalacją potencjalnych klientów.

Pozostając przy edukacyjnej roli notariusza można zasugerować dodanie klauzuli mediacyjnej do innych umów, które, choć nie objęte obligatoryjną formą aktu notarialnego, mogą być sporządzane w kancelarii notarialnej. Przykładowo są to:
- umowy o sposób korzystania („quad usum”),
- umowy najmu / dzierżawy,
- umowy spółki cywilnej,
- itp.

Na marginesie można zastanowić się, czy spoczywający na notariuszu obowiązek wyjaśniająco-doradczy powinien w takim wypadku sprowadzić się do wyjaśnienia stronom „definicji” mediacji, nakreślenia jej zasad oraz poinformowania o treści art. 183.15 (czyli o mocy ugody zawartej przed mediatorem, po jej zatwierdzeniu przez sąd). Warto przecież także wyjaśnić stronom, że istnieje mechanizm zabezpieczający przed zbyt pochopnym wytoczeniem powództwa w postaci art. 202.1 k.c. oraz wyłożyć zasadę jego stosowania.

cc photo by Joybot via flickr

Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze:  Michał Ryszard Wysocki - stały mediator sądowy, asesor notarialny.



Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...