wtorek, 12 marca 2013

14 powodów, dla których warto sięgnąć po mediację (Repost)

Repost wpisu Łukasza Łanieckiego z bloga 
Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów 


Kiedyś natknąłem się bardzo mądrą wypowiedź na temat toczenia sporu: 

"It takes two to tango but only one to stop it." Tweetnij to 

Często zapominamy o tym, jak wiele zależy od nas samych. Zainspirowało mnie to do stworzenia listy najważniejszych, według mnie, powodów, dla których warto podjąć próbę rozwiązania problemu na drodze dialogu z drugą stroną, a dopiero w następnej kolejności rozważyć dochodzenie swoich racji na drodze sądowej.  
Oto ta lista. Dlaczego akurat 14? Bez szczególnego powodu - tyle się nazbierało. :-)
  1. Nie pozwól, aby obawa przed wykorzystaniem przez drugą stronę "wszystkiego przeciwko tobie w sądzie" stanowiła przeszkodę do podjęcia dialogu. Czy na pewno nie mamy już do siebie ani odrobiny zaufania? Czy na pewno tak jest? Co takiego zrobiła druga strona, że uważamy ją za naszego wroga nr 1? Co my zrobiliśmy, a czego na razie nie dostrzegamy, bo widzimy tylko zło po drugiej stronie?
  2. Pozwól zadziałać zasadzie wzajemności na korzyść porozumienia. Jeśli żadna ze stron nie będzie chciała odpuścić, zasada wzajemności będzie prowadziła do eskalacji konfliktu, zamiast go wygasić.
  3. Nie zakładaj z góry, że zostaniesz wykorzystana/y. Co jeśli nasze ustępstwo w postaci propozycji / zgody na mediację przyniesie pozytywny efekt? Dlaczego przeważa obawa, skoro szanse są 50/50?
  4. Zastanów się, czy aby złość na drugą stronę to nie, w przeważającej mierze, wynik dotychczasowej walki (w sądzie)? Czy nasza złość na drugą stronę to nie wynik naszej walki, a nie zasadniczego problemu, który stał się podłożem tej walki?
  5. Zastanów się, czy twoja najlepiej strzeżona tajemnica nie stanowi głównej przeszkody na drodze do osiągnięcia porozumienia. Co za różnica, gdzie (w sądzie czy w mediacji) druga strona dowie się o pewnych mocnych stronach naszej sprawy? 
  6. Daj sygnał drugiej stronie, że zależy ci na relacji, że szanujesz drugą stronę - sama zgoda może wywołać pozytywny efekt. Dlaczego nie pomyśleć o tym w następujących kategoriach: Czy przez sam fakt wyrażenia zgody na mediację coś tracę? Czy podejmuję jakieś ryzyko mówiąc "Zgoda, spróbujmy mediacji."? Od chwili wyrażenia tej zgody do daty mediacji może upłynąć kilka (kilkanaście) dni, w ciągu których obie strony będą starać się odpowiedzieć sobie na szereg pytań, takich jak: "Jednak zgodził się na mediację. Może nie jest to ucieleśnienie zła?" "Skoro już udało nam się porozumieć co do skorzystania z pomocy mediatora, to może uda się też rozwiązać ten problem i zakończyć spór. Jesteśmy o jeden, duży, krok bliżej.", "Czy wizja 4-letniej batalii sądowej jest czymś, na czym naprawdę mi zależy?", "Czy naprawdę moim celem jest wykończenie tej osoby/ firmy, czy zależy mi na realizacji moich interesów?" 
  7. Chcesz tego, czy nie, zasada wzajemności dotyczy  także ciebie. Jeden z negocjatorów napisał kiedyś w swojej książce bardzo mądre słowa: "Wiele zależy od nastawienia z jakim przychodzisz na negocjacje. Jeśli szukasz wojny, najprawdopodobniej będziesz ją miał, jeśli szukasz porozumienia, druga strona to odwzajemni "    
  8. Zastrzeż pewne dane, a nie przekreślaj z góry dialogu. Jeśli tak już obawiamy się o to, że zostaniemy wykorzystani, to możemy przecież zastrzec pewne dane. To jest typowy dylemat negocjacyjny (czasami w trakcie negocjacji dochodzi do swoistych negocjacji w negocjacjach - to, czy ujawniać określone fakty w trakcie negocjacji staje się przeszkodą, tak samo jak przeszkodą staje się okoliczność niepewna w negocjacjach). Być może to, co uważamy za największą obawę nie będzie w ogóle miało znaczenia po tym jak rozpocznie się mediacja? W takim razie zastrzeżmy ten element w rozmowie z mediatorem, albo wyłączmy na chwilę daną kwestię spod negocjacji, usiądźmy do stołu i zacznijmy ze sobą rozmawiać.
  9. Zastanów się, jaki komunikat otrzymuje od ciebie druga strona i jaki to przyniesie rezultat. Jeśli to druga strona proponuje mediację a my ją odrzucamy z obawy przed ujawnieniem pewnych danych (czego oczywiście nie komunikujemy drugiej stronie), to ta druga strona pomyśli  "Oczywiście, nie chcą z nami rozmawiać. Uważają, że tylko ich racje się liczą. Wynajęli sobie prawników pitt bulli i myślą, że się przestraszymy. Chcą wojny, będą mieli wojnę." Zupełnie inny komunikat przekazujemy wtedy, gdy mówimy: "Doceniamy Waszą propozycję podjęcia rozmów. Jesteśmy na nie otwarci, ale są pewne informacje, których na tym etapie nie chcemy włączać do rozmów. Być może, że nie będzie dla nas problemem przedstawienie ich na późniejszym etapie. Czy zgodzicie się rozmawiać, jeśli na wstępie zastrzeżemy te informacje do wyłącznej wiadomości mediatora/ bądź w początkowej fazie nie ujawnimy ich wcale?"
  10. Nie zakładaj, że tylko ty jesteś najlepiej przygotowana/y. Druga strona też zbiera dane i z pewnością ma też informacje, które mogą pogrzebać twoją sprawę. Jak to się w takim razie dzieje, że proponuje ci mediację?
  11. Zastanów się, co napędza wasz konflikt. Jakie inne osoby są zaangażowane po obu stronach w spór i jaki to może mieć wpływ na zachowania twoje i twojego adwersarza? Może warto zastanowić się nad zmianą prawnika? Może warto zasięgnąć rady, kogoś, kto nie tylko nam przytaknie ale też zmusi do pogłębionej analizy?
  12. Zastanów się, czy te wszystkie nieczyste chwyty, których się spodziewasz w mediacji ze strony przeciwnej, opłacałyby się twojemu prawnikowi? Mam lepszy pomysł, zapytaj o to swojego prawnika. Prawnicy coraz bardziej są świadomi tego, że w dzisiejszych czasach wiarygodność i zaufanie to podstawa ich biznesu. Prawnikom będzie zatem coraz częściej zależało na tym, aby w przyszłości inni prawnicy chcieli z nią/ nim współpracować. Kto będzie chciał współpracować  z prawnikiem, który nadwyrężył zaufanie pełnomocnika drugiej strony? 
  13. Zastanów się, z kim wchodzimy w spór najczęściej? Czy są to złodzieje, naciągacze, psychopaci, oszuści, czy może nasi partnerzy w biznesach, członkowie rodziny, pracownicy, pracodawcy, którym wcześniej nie przypisywaliśmy takich cech? Czy warto zatem z nimi rozmawiać i wspólnie szukać rozwiązania problemu? Oczywiście, że warto.
  14. A może warto spróbować czegoś nowego? To bardziej uwaga do prawników. Czy tocząc zaciekły spór w sądzie, jesteś w stanie osiągnąć inny rezultat niż wygrany-przegrany? W strefie komfortu (a sąd dla prawnika to jest strefa komfortu - tego jest nauczona/y) rzeczywiście można czuć się swojsko, tyle tylko, że nowego nigdy w niej nie doświadczysz. Albert Einstein powiedział kiedyś, że 
obłędem jest powtarzanie w kółko tej samej czynności oczekując innych rezultatów. Tweetnij to

Czekam na Twoje komentarze i reakcje
Dziękuje Ci za przeczytanie tego wpisu. Mam nadzieję, że był on dla Ciebie interesujący i wniósł coś nowego do Twojego spojrzenia na opisywany problem. 

Co Twoim zdaniem warto byłoby dodać do tej listy, a co usunąć? Które punkty spodobały Ci się najbardziej, a z którymi się nie zgadzasz?  

Do zobaczenia w komentarzach! 

photo by PICNIC Network/ flickr


Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...