czwartek, 18 kwietnia 2013

Strategia sporu sądowego: błędne koło propozycji zawarcia ugody


Na temat propozycji podjęcia z przeciwnikiem procesowym rozmów, które miałyby zmierzać do zawarcia porozumienia / ugody pisaliśmy już dwukrotnie na naszym blogu. Nasz pierwszy wpis dotyczył tego, czy sama propozycja mediacji może być objawem słabości strony, która taką propozycję składa. W drugim zastanawialiśmy się, jakie znaczenie dla nas, jako strony sporu, ma odczytanie naszej propozycji mediacji jako naszej słabości wyłącznie przez drugą stronę. 

W dzisiejszym wpisie zamierzam raz jeszcze przyjrzeć się propozycji podjęcia rozmów z przeciwnikiem procesowym, tym razem skoncentruję się jednak nie na samym symptomie słabości, ale na konsekwencjach, jakie dla przebiegu sporu ma takie właśnie postrzeganie owej propozycji.



Wielu osobom może się wydawać, że z momentem skierowania sprawy do sądu negocjacje są skończone - sprawa znajduje w sądzie, gdzie ostatecznie zostanie rozstrzygnięta. Według mnie wcale tak nie jest i ten, kto myśli inaczej jest w ogromnym błędzie. Jako negocjacje rozumiem wszystkie ruchy, jakie strony i ich pełnomocnicy wykonują w celu podkreślenia swojej pewności i determinacji odnośnie sprawy - chcą aby wszyscy (i strona przeciwna i jej pełnomocnik, i sąd) widzieli, jak są mocni co tej sprawy.

Mamy zatem do czynienia z negocjacjami, w których uczestniczą obie strony sporu, z tym że negocjacje te nie dotyczą problemu, z jakim strony przyszły do sądu, ale, mówiąc w największym skrócie, kto się kogo wystraszy bardziej lub szybciej i ulegnie ("Może im się odechce, jak zobaczą jacy jesteśmy zdeterminowani i agresywni, w końcu i tak nie maja na tyle pieniędzy żeby walczyć z kimś takim, jak my").

Na każdym etapie może się okazać, że ta taktyka przyniesie zamierzony rezultat i strona przeciwna zgodzi się na bardzo marną dla siebie ugodę, albo w ogóle odpuści, bo nie wytrzyma presji, z jaką wiąże się występowanie w sądzie (w szczególności, jeśli występuje sama). 

W tych negocjacjach jako strategiczne traktowane jest samo proponowanie lub raczej unikanie wysyłania jakiegokolwiek sygnału drugiej stronie, że prawnik i jego klient rozważają zawarcie ugody. Dlaczego? Dlatego, by nie zmarnować tego kapitału, który został wypracowany przez prężenie muskułów wcześniej. Nie chcemy, żeby nawet przez chwilę pomyśleli, że mamy jakiekolwiek wątpliwości, czy nasza argumentacja jest na tyle mocna, że możemy wygrać tę sprawę. 

Jest to główny powód, dla którego pełnomocnik nie chce, aby ewentualna propozycja porozumienia (ugody) wyszła od niego. Woli poczekać - może jak druga strona zaproponuje rozmowy, to się zastanowi. 

Ale tu pojawia się kolejna pułapka. Jeśli ten pełnomocnik w taki sposób traktuje propozycję pozasądowego zakończenia sporu, to gdy otrzyma taką propozycję od drugiej strony, będzie to dla niego wyraźny sygnał, że druga strona słabnie, traci animusz. W takim razie on/ona będzie skłonny/a pomyśleć, że jeśli teraz wytrzyma i jeszcze bardziej przyciśnie to wygra 100%. Błędne koło!

Błędne koło, które moim zdaniem wynika cały czas z błędnego rozumienia wygranej, jako wyłącznie wygranej w odniesieniu do przedmiotu sporu. Tweetnij to

Wystarczy bowiem, że prawnik będzie w stanie spojrzeć na wygraną inaczej niż wyłącznie jako wygraną w tym procesie (inaczej niż tylko przeforsowanie swojego punktu widzenia odnośnie istnienia bądź nieistnienia podstaw do wydania wyroku o bardzo konkretnej treści, uwzględnienia / bądź nieuwzględnienia żądania), a jemu i jego klientowi (oraz drugiej stronie i jej pełnomocnikowi) będzie o wiele łatwiej zrozumieć, że propozycja podjęcia rozmów (zawarcia ugody czy porozumienia) nie musi oznaczać słabości ani po jednej ani po drugiej stronie. Nie musi, bo skoro jest sformułowana w sposób, który odwołuje się do kwestii, które wykraczają poza przedmiot sporu, to kto będzie ją traktować jako wyraz słabości?

Czekam na Twoje komentarze i reakcje
Dziękuje Ci za przeczytanie tego wpisu. 

Jakie Twoim zdaniem znaczenie dla przebiegu sporu ma strategiczne traktowanie propozycji mediacji (podjęcia rozmów w ogóle)?  

Do zobaczenia w komentarzach! 

Photo by xraijs_/ flickr
Spodobał Ci się ten post?
Skomentuj go lub podziel się nim.

O autorze: Łukasz Łaniecki - dyplomowany mediator, negocjator, trener z zakresu zarządzania konfliktem. Autor bloga Pozasądowe Rozwiązywanie Sporów.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...