środa, 22 maja 2013

Jak kształtować relacje mediatorów z prawnikami? Salon Mediatora - cz. 5

Prawnicy i mediatorzy nie tylko nie są dla siebie konkurencją, ale wręcz doskonale się uzupełniają. Kształtowanie ich wzajemnych relacji przyczyni się do rozwoju mediacji.


Salon mediatora” odbył się po raz piąty w siedzibie Sądu Okręgowego w Gdańsku, w piątek 17 maja (tutaj poprzednia relacja). Wiodącym tematem była współpraca mediatora z pełnomocnikami stron. Spotkanie prowadził i moderował mediator sądowy – Bartosz Poćwiardowski, jeden z organizatorów „Salonu”. Dyskusja została podzielona na trzy merytoryczne punkty, każdorazowo nawiązujące do roli prawników, których ostateczny kształt prezentował się następująco:
-1- Komunikacja przed rozpoczęciem mediacji.
-2- Posiedzenie mediacyjne i udział prawników.
-3- Kształtowanie treści ugody i formalności końcowe.

Oto główne wnioski, jakie pojawiły się w trakcie dyskusji:

Ad. 1 Komunikacja przed rozpoczęciem mediacji
Można odnieść wrażenie, że komunikacja prawnika z klientem przed rozpoczęciem mediacji… najczęściej w ogóle nie istnieje! Podczas Salonu, z ust prawników padły stwierdzenia, że prawnik jedynie „ślizga się po powierzchni” tego, co przekazał mu klient, podczas gdy ten właśnie klient skutecznie przebiera i dawkuje informacje dla prawnika. Efekty są dwojakie: po pierwsze, brak znajomości istoty problemu uniemożliwia poszukiwanie racjonalnego rozwiązania, a po drugie, często to właśnie prawnik jest najbardziej zaskakiwaną osobą na sali sądowej. Pełnomocnik, który „z dobrodziejstwem inwentarza” przyjmuje sprawę zreferowaną mu przez klienta i we własnym zakresie nie docieka, co kryje się za ogólnikowymi stwierdzeniami, może tylko skierować sprawę do sądu, mając nadzieję, że nic niespodziewanego się nie wydarzy…

Na zarzut o brak skutecznej i głębszej komunikacji z klientem prawnicy mogą odpowiedzieć, że przecież klient, który przybył do nich po to, żeby otrzymać poradę prawną, do sądu idzie żeby wygrać i „pokazać tym innym/wszystkim”. Cóż taki prawnik może zrobić, kiedy jego klient ma takie właśnie nastawienie, nie chce wchodzić w detale, a opcję porozumienia z góry odrzuca? Taki prawnik może, a nawet powinien edukować swoich klientów. Po pierwsze musi być w stanie nawiązać z nimi dialog przekraczający ramy zbierania informacji w celu odnalezienia normy prawnej dającej szanse na sukces w sądzie. Po drugie, musi być w stanie uświadomić swojego klienta, że zgoda na rozmowę ze stroną przeciwną to nie oznaka słabości.

Powiązany post: Propozycja mediacji jako wyraz słabości. Mit czy prawda?

To zdumiewające, że mentalny wzorzec klienta wciąż bardziej pasuje do sądowego pieniacza, niż zagubionej osoby z problemem do rozwikłania i nikt nie robi nic żeby to zmienić. Mało tego, wielu prawników z góry zakłada, że klient nie będzie zadowolony, jeśli nie zobaczy urzędowego pisma „z orzełkiem”, które stwierdza, że to on miał rację! Owszem, takie osoby zawsze będą się zdarzać, ale nie należy przyjmować tych, których niska samoocena prowadzi do takich zachowań, za wyznacznik klasycznego klienta.

Kolejny problem polega na tym, że sami prawnicy albo nie mają większego pojęcia o mediacji, albo z góry zakładają, że nie wniesie ona nic nowego do sprawy. Hasła „skoro dotąd się nie dogadali”, czy też „jeśli posiedzenie pojednawcze nic nie dało” często się pojawiają, ale nie dotykają one istoty mediacji. Możliwe, że strony właśnie dlatego się nie porozumiały, bo zabrakło neutralnej osoby, która pomogłaby im zarządzać procesem dialogu i odpowiednio ukierunkować. Z kolei mediator to nie sędzia, który często władczo i arbitralnie próbuje „nakłonić” (wymusić?) strony do ugody definiowanej jako czynienie sobie wzajemnych ustępstw.

Powiązany post: Co robić, gdy wszystkie próby pozasądowego rozwiązania problemu zawiodły?

Odpowiednie zapisy w Kodeksach Etyki Zawodowej same z siebie nie sprawią, że prawnicy zaczną chętnie korzystać z ADR-ów. Najpierw muszą sami je poznać, żeby móc do nich wiarygodnie przekonywać, a dopiero wtedy zaczną odnosić za ich pomocą sukcesy. Poznanie zasad działania, upewnienie się, że przystępując do mediacji prawnik nic nie straci, a jest w stanie wiele zyskać. O mediacji trzeba umieć rozmawiać – zarówno ze swoim klientem, jak i ze stroną przeciwną.

Powiązany post: Jak o mediacji rozmawiać z drugą stroną i jej pełnomocnikiem?

Ad. 2 Posiedzenie mediacyjne i udział prawników
Tu zdania uczestników były mocno podzielone, co szczególnie dało się odczuć wśród mediatorów. Część z nich uważa, że prawnicy powinni pozostać za drzwiami i wystarczy, że strona może wyjść i się z nimi skonsultować lub zadzwonić, a ich główna rola to sporządzenie treści ugody, jeśli zostanie osiągnięte porozumienie. Ta grupa uważa, że aspekty poruszane podczas mediacji nie leżą w orbicie bezpośrednich zainteresowań prawników i dobrze, żeby ich „prawnicze rozumowanie” nie stało na drodze swobodnego dialogu.

Inni mediatorzy wolą, aby prawnicy brali czynny udział w postępowaniu mediacyjnym i na bieżąco wspierali strony w kwestiach prawnych i strategicznych. Ta grupa stoi na stanowisku, że bezrefleksyjne odseparowywanie klientów od prawników z jednej strony zmniejszy komfort psychiczny stron, a z drugiej może godzić w relację z prawnikiem, który w oczach klienta pozostaje bezczynny – a to z kolei przełoży się na ochłodzenie stosunku danego prawnika do mediatorów w ogólności.

Ostatecznie wypracowano, oczywisty wydawałoby się wniosek, że to wola stron powinna odgrywać decydującą rolę w przedmiocie obecności i roli, jaką podczas posiedzenia mediacyjnego powinni odgrywać ich pełnomocnicy.

W tym miejscu zwraca uwagę potencjalny problem dysproporcji sił w przypadku, w którym tylko jedna strona występuje z prawnikiem. Rozwiązanie ponownie powinno zostać odnalezione w drodze consensusu. Mediator musi zapewnić stronie bez prawnika komfortowe warunki, a jeśli okaże się, że jest to trudne, można zaproponować drugiej stronie aby prawnik opuścił mediację i pozostał do dyspozycji w pokoju obok. W przypadku braku zgody na takie rozwiązanie warto spróbować sesji wahadłowych, które umożliwiają wyrównanie wielu dysproporcji, w tym przewagi liczebnej jednej ze stron. Ostatecznie brak równości w reprezentacji stron nie należy do rzadkości i mediator, podobnie jak sędzia, musi być w stanie pracować w różnych warunkach.
Wśród zgromadzonych na Salonie panowała za to pełna zgoda co do tego, że jeśli prawnicy są obecni na posiedzeniu mediacyjnym to ich rola polegać ma na byciu doradcą strategicznym, a nie sądowym wojownikiem.

Ad. 3 Kształtowanie treści ugody i formalności końcowe
W tym punkcie ponownie uczestnicy wyrazili wspólne stanowisko, że obecność pełnomocników stanowi dużą pomoc przy formułowaniu treści ostatecznego porozumienia. W takim przypadku mediator nie powinien nadmiernie ingerować, o ile nie występuje wspomniana w powyższym punkcie dysproporcja sił. W przypadku, w którym w mediacji nie występują prawnicy, siła rzeczy rolą mediatora jest tak „prowadzić” obie strony, aby treść ugody wychodziła od nich, ale jednocześnie nadawała się ona do zatwierdzenia przez sąd.

W kwestii końcowych formalności, takich jak składanie wniosku do sądu o zatwierdzenie ugody, mediator nie ma narzędzi, którymi mógłby od stron cokolwiek wymusić. Dobrą praktyką jest oferowanie gotowej treści stosownego wniosku, który strony powinny jedynie podpisać, co uwalnia je od nadmiernego formalizmu, a jednocześnie pozwala uzyskać ugodzie mediacyjnej pełną moc prawną (jak również zakończyć toczące się w danej sprawie postępowanie sądowe – w przypadku mediacji ze skierowania sądu).

„Jak kształtować relacje mediatorów z prawnikami?” Tweetnij to!

Odpowiedzi na to pytanie próbowali udzielić uczestnicy Salonu. Na bazie powyższych rozważań ustalono, że jednym z głównych postulatów byłoby wystosowanie prośby do prawników i mediatorów: do tych pierwszych o zaprzestanie działań mających na celu kwestionowania roli jaką może spełnić mediator i mediacja, a do tych drugich o zaprzestanie prób całkowitego wyłączenia prawników z mediacji. Zarówno jedne jak i drugie działania antagonizują oba środowiska i uniemożliwiają dostrzeżenie faktu, że obie profesje nie tylko nie są dla siebie konkurencją, ale wręcz doskonale się uzupełniają. Konieczne jest systematyczne likwidowanie barier w rozwoju mediacji. Dzięki powszechności wiedzy o takiej alternatywie dla sądowych rozstrzygnięć coraz większa ilość prawników dostrzeże korzyści z niej płynące, a częste kontakty z mediatorami staną się normą. Na koniec warto wspomnieć, że nie do przecenienia jest okazywanie większej życzliwości względem siebie nawzajem oraz darzenie mediatorów większym szacunkiem.

Powiązany post: Likwidujmy bariery w rozwoju mediacji!


Czekam na Twoje komentarze i reakcje
Dziękuje Ci za przeczytanie tego wpisu.  

Co Twoim zdaniem jest największym problemem jeśli chodzi o komunikację mediatorów z prawnikami?    

Do zobaczenia w komentarzach! 

photo by TheManfromUtah/ flickr

Spodobał Ci się ten post?
Podziel się nim lub skomentuj go.
 
O autorze:  Michał Ryszard Wysocki 
stały mediator sądowy, asesor notarialny.


Jeśli podoba Ci się zawartość tego bloga, polub stronę Prawnik w mediacji na facebook'u - będziesz mieć na bieżąco dostęp do ciekawych treści nt. roli prawnika w mediacji.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...